W dniach od 03 do 08 lipca 2015 roku 10-osobowa delegacja naszej parafii z proboszczem, ks.Januszem Sikorą, odwiedziła przyszłą parafię partnerską w Delsbo w Szwecji.

Polecieliśmy do Szwecji samolotem. Wypożyczonymi samochodami poruszaliśmy się po tym pięknym kraju, pełnym lasów, jezior, serdecznych ludzi. Najpierw zatrzymaliśmy się w Sztokholmie. Pochodziliśmy po starej części miasta. Oglądaliśmy uroczystą zmianę warty przed pałacem królewskim. Spotkaliśmy się z p. Renią Brodą, która była nauczycielką niemieckiego w LOTE, a obecnie jest pilotem wycieczek po Sztokholmie. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu, więc trochę pospacerowaliśmy urokliwymi uliczkami tego miasta (najwęższą-90cm i najszerszą na dwa wozy konne) słuchając ciekawych opowieści, anegdot. Dowiedzieliśmy się jak żyją Szwedzi.  W kawiarence wypiliśmy pyszną kawę, skosztowaliśmy cynamonowych bułeczek-tutejszych specjałów i ruszyliśmy w dalszą drogę.

Następnym przystankiem było miasto Uppsala, gdzie zwiedziliśmy słynną protestancką katedrę zbudowaną w stylu gotyckim. Jest największą budowlą sakralną Skandynawii: ma 118,7 metrów długości, taka sama jest wysokość obu wież, szerokość katedry wynosi 45 m. W jednej z wież umieszczone są dwa dzwony pochodzące z Polski, jeden z nich jest aktualnie największym dzwonem kościelnym w Szwecji – tzw. Thornan. W katedrze tej została pochowana  Katarzyna Jagiellonka – pierwsza żona Jana III Wazy, królowa Szwecji w latach 1568–1583. Jej nagrobek znajduje się w jednej z małych kaplic na wschodnim krańcu katedry. Umieszczono nad nim fresk przedstawiający Kraków. W końcu dotarliśmy do miejsca w okolicach Delsbo, gdzie spotkaliśmy się z ks. Peterem Södergärd i naszą przesympatyczną tłumaczką Hanną. Zawieźli nas do ośrodka wypoczynkowego Dellen Baden, którym opiekują się członkowie różnych kościołów i wyznań, gdzie mieliśmy do dyspozycji drewniany domek, zaopatrzoną lodówkę i kilka metrów do jeziora (niektórzy z naszej grupy odważyli się pływać). Pogodę mieliśmy piękną, dobre humory i białe noce-niesamowite zjawisko, które nie dawały spać. Następnego dnia nasi opiekunowie zawieźli nas do gospodarstwa rolnego z XVI wieku, któremu w 2002r.został nadany status Rezerwatu Kultury, dzięki temu można było zachować niektóre budynki z XVII wieku. Teren rezerwatu mieści się na obszarze 360ha, są to lasy, pastwiska, 54 budynki, 70 sztuk krów mięsnych.  Po zwiedzeniu niektórych budynków –dawnej obory i stajni, stodoły z zabytkowymi maszynami, przedmiotami użytkowymi sprzed wielu lat, gospodarze zaprosili nas na poczęstunek, czyli pyszną kawę, ciasto i mieliśmy po raz pierwszy okazję spróbować cieniutkiego chleba (typu nasza wasa) pieczonego przez miejscowych ze słonym masłem-pycha! Kiedy dojechaliśmy do Delsbo obejrzeliśmy starą dzwonnicę-wszystkie mieszczą się na zewnątrz oraz piękną Bazylikę wybudowaną w 1712r, po spaleniu obecny wygląd Bazyliki pochodzi z 1893. W sali parafialnej, która jest podzielona na dwie części: jadalnia i salka do nabożeństw, zjedliśmy pyszny obiad z księżmi Peterem i Joakimem. Następnie zwiedziliśmy miejscowy cmentarz-tylko urny i małe nagrobki. Kto nie chce mieć osobnego nagrobku jest specjalne miejsce do pochówku w papierowych urnach, a nazwiska z datami wypisane są na wspólnej tablicy. Potem zwiedziliśmy budynki parafialne: muzeum starych narzędzi, pojazdów, przedmiotów codziennego użytku, piekarnię, gdzie wypieka się ten cieniutki chleb tylko od maja do października i przechowuje w metalowych pudełkach, żeby starczyło na cały rok oraz dom wikarego Joakima Johanssona, który później zabrał nas do kościoła w Norrbo, którym się opiekuje. Kościół ten został zbudowany w 1750r, można tu zobaczyć fragment ołtarza ze średniowiecza, a nowszy pochodzi z XVIIw, ks. Joakim zaśpiewał nam fragment liturgii w oparciu o średniowieczną muzykę, pokazał szatę liturgiczną z XVIIIw, którą do dziś zakłada podczas większych uroczystości.  Na koniec dnia pojechaliśmy do Avholm, gdzie jest punkt widokowy na jezioro Dellen. Jezioro to wypełnia drugi, co do wielkości krater uderzeniowy w Szwecji, o średnicy 19 kilometrów. Powstał on 89 milionów lat temu, w późnej kredzie, na skutek upadku małej planetoidy, przypuszczalnie kamiennej, która uderzyła w skały granitowe. Ciekawostką jest, że na skutek uderzenia do obecnego jeziora wlała się woda morska razem ze śledziami i obecnie łowi się tam śledzie słodkowodne. Na 19 pojechaliśmy na koncert do bazyliki w Delsbo. Wystąpiły dwa chóry-miejscowy oraz chór z Lund, który śpiewał przy akompaniamencie akordeonu oraz… szklanych kielichów. Był to piękny koncert. W niedzielę zostaliśmy zaproszeni na główne uroczystości. Delsbo Stämman-święto wspólnoty różnych wyznań, organizowane przez Kościół Szwedzki, zapoczątkowane w 1902 lub1903 roku przez arcybiskupa Natana Söderbloma. Dla nas to święto zaczęło się już o 7 rano, kiedy wsiedliśmy do dwóch łodzi wiosłowych(ok.40 osób) i rytmicznie na komendę zaczęliśmy płynąć ok. 10km z przerwą na kawę i kanapki.

Płynęliśmy z akompaniamentem skrzypiec. W Delsbo powitano nas z pompą. Księża wsiedli do konnych bryczek, reszta piechotą ruszyła do kościoła. Podczas nabożeństwa było dużo muzyki-głownie skrzypiec (to ulubiony instrument w Szwecji), tańca(!), śpiewu i czytania Słowa Bożego. Podczas nabożeństwa ks. Janusz Sikora pozdrowił wszystkich po polsku-tłumaczony przez Hannę, wyraził podziękowania za tak życzliwe przyjęcie i wyraził chęć nawiązania kontaktów partnerskich między naszymi parafiami Cieszyn-Delsbo.Po nabożeństwie uformował się pochód i przeszliśmy na miejsce, gdzie odbywał się wielki piknik dla wszystkich. Można było kupić coś do jedzenia-ogromna kolejka była za plackami ze skwarkami i…sosem z borówek. Posłuchać koncertu dziesiątek skrzypków w różnym wieku, wraz ze skrzypkiem narodowym Szwecji, Thore Härdelin. W różnych częściach na trawie rozsiadali się ludzie z rozmaitymi instrumentami i grali. To jest święto muzyki i radości z niej płynącej. W drodze powrotnej Hanna pokazała nam Szkołę Waldorfa, do której chodzi jej córka. Szkoła ta bardzo różni się od naszych. Jest otoczona lasem, budynki są drewniane, dzieci same muszą palić w piecu, żeby było ciepło, same zbudowały jeden budynek. Wszystko tam jest ekologiczne, proste, surowe. Nie ma komputerów, ani innych współczesnych urządzeń. Wieczorem Hanna zaprosiła nas do swojego domu na kolację. Mogliśmy zobaczyć zwykły szwedzki dom, gościnny, pełen serdeczności ze strony gospodarzy. Następnego dnia pojechaliśmy do Hälsingtuny- tam spotkaliśmy się z polskojęzycznym ks. Bo Johanssonem, który pokazał nam kościół z XVIIIw, ołtarz pochodzi z Finlandii, pokazał nam piękny ornat belgijski z XVI w-bardzo ciężki, używany do dziś przy specjalnych okazjach. W pobliżu kościoła znajdują się trzy kamienie z pismem runicznym z 1000roku. Potem pojechaliśmy nad morze do małej wioski rybackiej Hölick, weszliśmy do jednej z 7 kaplic rybackich. Nabożeństwa odbywają się, co drugą niedzielę od czerwca do sierpnia, zaśpiewaliśmy kilka pieśni. Obecnie w wiosce mieszka jedna rodzina. W maleńkiej restauracji mogliśmy popróbować miejscowych specjałów z ryb. Po obiedzie pojechaliśmy do miasta Hudiksvalla, gdzie można było zrobić drobne zakupy. Tam też zmokliśmy.  Na następny dzień umówiliśmy się z ks. Peterem na śniadanie w naszym domku i zostały przeprowadzone rozmowy dotyczące dalszych kontaktów pomiędzy parafią w Delsbo i parafią w Cieszynie. Ustalony został termin przyjazdu grupy szwedzkiej do Polski: od 20 do 25 maja 2016.Do tego czasu zostaną przygotowane zasady, na jakich płaszczyznach odbywać się będzie ta współpraca. Porozumienie Partnerskie pomiędzy parafią w Delsbo i parafią w Cieszynie zostanie podpisane podczas uroczystego nabożeństwa z okazji Pamiątki Założenia Kościoła Jezusowego w Cieszynie. Po śniadaniu wyruszyliśmy do Rezerwatu Przyrody w Gladbäcken, gdzie spacerkiem doszliśmy do jeziora Gröntjärn. Woda w tym jeziorze jest krystalicznie czysta koloru szmaragdu. I robi psikusa naukowcom: pojawia się i znika z niewiadomych przyczyn. My akurat mieliśmy szczęście zobaczyć to jezioro w pełnej krasie. Jadąc dalej drogą, która prowadzi do Norwegii wstąpiliśmy do maleńkiej kapliczki Stråsjö Medeltida Kapell. Sporadycznie odbywają się w niej śluby, chrzty, pielgrzymki. Tak zrealizowaliśmy program przygotowany dla nas przez gospodarzy. Mieliśmy wolne popołudnie i część z nas pojechała do Delsbo i w Informacji Turystycznej dowiedzieliśmy się, gdzie szukać Plutona, czyli dawnej planety. Ciekawostką jest, że na obszarze całej Szwecji znajduje się, uznawany za największy na kuli ziemskiej, model Układu Słonecznego. Słońce w tej szwedzkiej konstelacji mieści się oczywiście w Sztokholmie. A jest nim największa kulista budowla na świecie – Ericsson Globe-średnica 110m. Planety w odpowiedniej odległości rozrzucone są po różnych miejscach. My znaleźliśmy tylko Plutona, ale myślę, że to nie była ostatnia wycieczka do tego pięknego kraju, więc następnym razem można będzie poruszać się po orbitach planet.

Wszystko, co dobre szybko się kończy, więc i nasz pobyt dobiegł końca. Znów trzeba było ruszyć w drogę wiele kilometrów(ok 450), aby dotrzeć do lotniska. Pogoda nie była zbyt łaskawa, ale kto oprócz nas widział tęczę o 3 nad ranem? Szczęśliwie wylądowaliśmy w naszych domach. Pozostały zdjęcia, dużo wrażeń, wspomnień i nadzieja, że kiedyś znów można będzie tam pojechać.

WIĘCEJ ZDJĘĆ TU